Pułapka?

Zawaliła się gospodarka a zamieszki ogarnęły większe miasta. Samochody stały się luksusem a o części do nich walczą drogowe gangi. Rząd stara się opanować sytuację, konwertując kina samochodowe w obozy koncentracyjne dla wyrzutków, oferując im nieograniczony dostęp do burgerów i coli, taniego kina i nowofalowej muzyki.

Koncept, który mógł zaistnieć tylko w Australii. Pułapka lub w oryginalnym brzmieniu Dead End Drive-In to przewrotny i cwany pełny metraż Briana Trencharda-Smitha z 1986 roku. Zaserwowałem go sobie po lekturze świetnego wpisu Kinomisji poświęconego ozploitation, czyli ochrzczonemu tak przez Quentina Tarantino australijskiemu kinu eksploatacji. Skutecznie wkręciłem się przy tym w oglądanie tych produkcji, tętniących nieposkromioną energią, celebracją przestrzeni i zdumiewającą techniczną sprawnością. Pułapka na przykład niczym (poza stylizacją postaci) nie zdradza swoich trzydziestu dwóch lat. Film wygląda zjawiskowo i sprawia wrażenie jakby był nakręcony kilka miesięcy temu. Tym bardziej, że fabuła wraz z jej społeczno-politycznymi podtekstami sprawia wrażenie skrojonej na współczesność.

Dead End Drive-In 1986 lot

Co prawda wzór dystopijnej sztancy jest w niej dość łatwo zauważalny, ale zostaje on sprawnie wykorzystany by nadać fabule rytmu i dynamiki. Krytyka rządu jest motywem obowiązkowym w kinie australijskim, a tutaj zostaje użyty w wyjątkowo przewrotny sposób. Rządzący wydają swoje rozporządzenia z bezpiecznego dystansu, mając oczywiście na względzie dobro młodzieży. Dlatego ściąga się ich do wielkich samochodowych kin, otoczonych zasiekami i drutem pod napięciem. Policja wykorzystując fakt, że młodzi przyjazd do kina spędzają głównie na poszerzaniu wiedzy miłosnej, unieruchamia ich samochody. Z kin nie można wyjść na pieszo, bo kierują do nich tak zwane Drogi Bezpieczeństwa, po których spacer per pedes kosztuje kilka miesięcy więzienia bez możliwości odwołania. Dlaczego tak? Bo rząd jest od rządzenia a nie administrowania. Ale sam przedłużony bezterminowo pobyt chyba nie może być taki zły, skoro na ekranie co wieczór lecą perły australijskiej eksploatacji, kinowe radio non stop nadaje new romantic, rząd subsydiuje burgery z frytkami i colą, a policja sama dowozi zioło (!). Po co się buntować skoro wszystko jest?

Dead End Drive-In 1986 Carmen

Komu by przeszkadzało ogrodzenie pod prądem i niemożliwość opuszczenia rajskiej miejscówki? Jeden się trafia – Jimmy, młodzian co miał na siebie pomysł a do kina pojechał tylko na jeden wieczorny seans z dziewczyną. Czy on i Carmen są skazani na wieczne ejtisowe foie gras? Nie zdradzam, zachęcam – zobaczcie na własne oczy. Mnie urzekł samochodziarsko-degeneracki klimat oraz genialna krytyka totalitaryzmu i konsumenckiej pustki, podane tak jak tylko Aussies potrafią.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s